Dzieci, zdjęcia i kalendarz
sty29

Dzieci, zdjęcia i kalendarz

Jak sam tytuł wskazuje będzie o dzieciach i fotografowaniu.   Chciałbym troszeczkę opisać pracę, nad swoim pierwszym fotograficznym projektem, jakim był kalendarz na obecny rok. Można powiedzieć że to niby nic, bo kalendarz w dzisiejszych czasach to żaden wyczyn i osiągnięcie. W dobie internetowych drukarni i przesyłu danych pocztą elektroniczną, każdy kto ma jakikolwiek rejestrator obrazu w postaci aparatu, może sobie taką publikacje zrobić sam. Ja chciałbym się skupić raczej na bohaterach tego projektu. Do portretów pozowali wychowankowie „Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego” Dzieci różne. O różnych  stopniach niepełnosprawności. Niektóre z takimi których nazw nie jestem w stanie przytoczyć lub zapamiętać. Czasem kontakt z dzieciakami był bardzo utrudniony, czasem niemożliwy. Właśnie tego obawiałem sie najbardziej. Jak poradze sobie z tymi trudnościami? Jak portretować kogoś, kto jest w zupełnie innym świecie i jest to dziecko? Jak pokazać dzieci których twarze od pierwszego wejrzenia aż krzyczą, niepełnosprawnością. Gdzieś w głowie słyszałem cichy głos który powtarzał mi, abym sobie odpuścił, zostawił to. Przecież jest tyle fajnych rzeczy do fotografowania. Jednak inny głos podpowiadał -„bierz to i zrób” Może była to chęć zmierzenia się z innym doświadczeniem, może ochota na coś nowego i nieznanego, nie wiem. Podjąłem jednak decyzję o rozpoczęciu tego projektu i ku mojemu zaskoczeniu, po kilku chwilach z „modelami”, wszystkie wątpliwości i obawy znikły. Dzieci, powszechnie nazywane chorymi, okazały się niesamowicie zaangażowane w pracę nad zdjęciami. Początkowo troche nieufnie,  z lekkim „straszkiem” stawały na tle. Lekko przestraszone ilością światła, błyskami, czy panią, która od czasu do czasu pudrowała im buźki. Z upływem czasu coraz bardziej uśmiechnięte chętnie pozowały i widać było, że świetnie się przy tym bawią. Te najmłodsze były najprawdziwsze i chyba najbardziej takie, jakie mógłbym sobie wymarzyć do zdjęć. Były sobą. Ze swoimi problemami, ale z uśmiechem i szczerością dziecka. Fotografowałem również nastolatki. Dziewczynki niczym młode modelki starały się przybierać pozy portretowe i trwać w nich do kiedy mogły odpocząć. Chętnie (jak to dziewczynki) przystępowały do ”make up-istki” oddając się bez reszty w jej ręce i myśle, że było to dla nich wspaniałą przygodą z sesją zdjęciową. Nie będę juz dłużej zanudzał szczegółami, bo nie o to chodzi w tym moim pisaniu.  Chciałbym na koniec powiedzieć, że to były fantastyczne chwile spędzone wśród tych dzieciaków. Świetne doświadczenie i przyjemność z fotografowania. Niesamowite zaangażowanie rodziców i opiekunów, którzy swoją pomocą wspaniale ułatwiali mi pracę, będąc cały czas przy swoich pociechach. Już tak w ostatnim zdaniu musze przyznać, że gdybym kiedyś znowu miał taką możliwość jestem pewnien że z niej skorzystam z największą przyjemnością. Poniżej kilka kadrów z kartek tego kalendarza.        ...

Więcej
Kupujemy aparat odc.2
wrz17

Kupujemy aparat odc.2

Przez całą noc, próbując zasnąć wymyślamy w głowie słowotok jakim przywitamy pana, który sprzedał nam uszkodzony sprzęt. Jak to go zwymyślamy  od najgorszych i jaki to jest on niekompetentny sprzedając nam bubel. Po bardzo krótkiej nocy następuje ten właśnie dzień, w którym pomścimy swoją wczorajszą mękę z zepsutym aparatem. Niecierpliwie wyczekujemy godziny, kiedy to sklep otworzy swoje podwoje i wykonamy tam swój „Enter the dragon” i zmieszamy gościa za to co nam uczynił. Wreszcie jest, nadszedł czas apokalipsy dla pana sprzedawcy. Wparowujemy do sklepu (jesteśmy oczywiście pierwszym klientem) i z miną krwawego mściciela wypatrujemy tego, który nas wczoraj doprowadził do ostateczności. Podchodząc do lady już z daleka wygłaszamy (wcześniej rzucając przez zęby krótkie „Dzień  dobry”) formułkę o tym jak to wczoraj dokonaliśmy ,za nie małą sumę zakupu aparatu, który zwyczajnie jest popsuty. Celnym trafieniem w ladę rzucamy pudełkiem, paragonem, i wszelkimi dowodami na to, że to tu,  ten złom nabyliśmy. Pan za ladą ze stoickim spokojem i uśmiechem wyuczonym na wykładach z techniki sprzedaży przyjmuje nasze zgłoszenie. Z delikatnością w głosie powolnie i niemal czule pyta nas co takiego aparacikowi dolega nie tracąc przy tym zupełnie grymasu na twarzy, do złudzenia przypominającego uśmiech. Po drugiej stronie lady my, niczym John Rambo, miotając się i pokrzykując na nieświadomego niczego sprzedawce wypluwamy z siebie pretensje . Jak to wydalimy tyle kasy, na podobno najlepszą markę, że to skandal, bo nikt nam nie raczył sprawdzić czy to nie bubel itp. itd. Pan zza lady nawet nie próbując nas uspokoić, delikatnie wyjmuje aparat z pudełka, włącza i ogląda. Żeby nie być gołosłownym w swoim wykrzykiwaniu natychmiast, jak tylko aparat znalazł się w rękach sprzedawcy, informujemy go o usterce nakazując mu obejrzenie jak wygląda zdjęcie zrobione wczoraj. Chłopak ogląda je z zaciekawieniem, kiwając głową w milczeniu,cały czas przy tym się uśmiechając. Jako, że podejmując pracę w takim sklepie,został gruntownie wyszkolony w dziedzinie obsługi urządzeń,od pralki poprzez odkurzacze, telewizory, czy okapy kuchenne, aż po komputery czy właśnie aparaty fotograficzne wszelkiej maści. Przykłada nasz aparat do oka, coś tam pokręcił, poprzestawiał, nacisnął spust migawki. Króciutkie ”bip bip” i potem ”klaps”. Kilkakrotnie powtórzył czynność, obejrzał .powtórzył, obejrzał i jeszcze szerzej się uśmiechając zwraca się do nas tymi słowy:”Pański aparat jest jak najbardziej sprawny. Oto zdjęcia które właśnie wykonałem. My z niedowierzaniem i już bardziej zdziwioną niż wściekłą miną, zadajemy oczami pytanie „Jak to możliwe?” Po chwili milczenia i wzajemnych spojrzeń, (przy czym nasza twarz, wcześniej gniewna i mściwa, teraz wygląda niczym kot ze znanej bajki o „Shreku”) następuje całkowity zwrot wymyślonej przez nas, w bezsenną noc akcji. Oczami błagamy gościa zza lady aby nam to wszystko wytłumaczył. Na całe szczęście wesoły sprzedawca szybko odgaduje nasze intencje i...

Więcej
Görlitz by night
wrz16

Görlitz by night

Görlitz Miasto w Niemczech przedzielone rzeką Nysa Łużycka. Jego jedna z części należy do Polski , a druga do Niemiec. Dzięki temu, że nie zostało zniszczone podczas drugiej wojny światowej, zachowało się w nim mnóstwo zabytków z niemal każdej epoki. Dziś wspólnie ze swoją drugą (polską) połówką Zgorzelcem tworzą „Europa-Miasto” Zapraszam Was dzisiaj na wieczorny spacer z aparatem  po Görlitz . Gdybyście kiedyś tędy przejeżdżali, doliczcie sobie jeden dzień na spacer po spokojnych uliczkach, parkach, czy na wypicie kawy lub piwka w którejś z licznych restauracji. Jeszcze raz wszystkich zapraszam do odwiedzenia tego miasteczka. Tego nie da się opisać. Tu trzeba przyjechać i wybrać się na spacer tymi uliczkami. Ja ze swojej strony obiecuje, że można się w nim zakochać.   © Mirek Brzozowski https://www.facebook.com/MirekBrzozowskiPhotography...

Więcej
Metallica -Koncert w Nimes
wrz10

Metallica -Koncert w Nimes

Piękne historyczne miejsce. Niesamowita atmosfera. Żal wielki ze nie mogłem tam być osobiście i podziwiać tego spektaklu na żywo Chciałbym podzielić się z tymi emocjami również z Wami. Zapraszam do obejrzenia tego widowiska. Metallica – Francais Pour Une Nuit 2009  [youtube id=qhOMXO92_Ys width=640 height=390...

Więcej
Kupujemy aparat ..odc1
wrz09

Kupujemy aparat ..odc1

Kupujemy aparat Spędzając kolejny wieczór na przeglądaniu internetowych stron, opatrzonych kolorowymi zdjęciami z różnych stron świata w głowie rodzi nam sie pewna myśl. Kupię sobie lustrzankę i zostanę fotografem. Warto zaznaczyć, ze nasze doświadczenie w temacie jest znikome i ogranicza się do naciśnięcia spustu dotychczas posiadanego „soniaka” czy „olka” który nosimy w kieszeni jadąc z rodzinką „za miasto”. Wstajemy rano, po przespaniu się z naszym pomysłem i utwierdzamy się w przekonaniu że to naprawdę świetna sprawa taka lustrzanka. Oczami wyobraźni widźmy już nasze cudowne zdjęcia, bo przecież takim aparatem to chyba złych się nie robi. Zaciągamy jeszcze tzw. języka u znajomych co do marki i „wielkości matrycy” (im większa tym lepiej) i wyruszamy na łowy. Fajnie jest kiedy mamy możliwość kupienia sprzętu w prawdziwym sklepie, a za ladą stoi ktoś kto szczerze pomoże i doradzi fachowo. My jednak bierzemy „fachowca” ze sobą . Jeszcze tylko upewniamy się ze nasze konto wytrzyma naszą nową fanaberie i jesteśmy już gotowi . Nasz osobisty doradca, już w drodze uświadamia nas czego mamy szukać i która firma „robi”lepszy sprzęt. W końcu trafiamy na miejsce, w bardzo dużym sklepie rtv, szukamy działu „foto” i oto są…  Cała kraina lustrzanek otwiera przed naszymi oczami swoje wrota i wpadamy w gąszcz marek i modeli. Oczywiście będąc uświadomieni co do marki, wybieramy sobie model bacznie śledząc plakietki z ceną. Pan w sklepie od razu chwali nasz wybór dodając nam gratis torbę i czteromegową kartę. Wychodzimy prze szczęśliwi ze sklepu obmyślając plan pierwszego „pleneru”. Cały wieczór studiujemy instrukcje obsługi, coraz bardziej pogrążając się w kompletnym nierozumieniu treści, upewniając się czy aby na pewno wybraliśmy dobry język (dostępny nawet arabski). Kiedy już ładowarka pokazała pełną baterie i odnaleźliśmy miejsce gdzie wkłada się kartę pamięci, po zlokalizowaniu pstryczka z napisem „on-off”, odpalamy naszą nowa zabawkę i oto jest. Świeci nasz wyświetlacz mieniąc się łańcuszkiem literek i cyferek. Już po chwili stwierdzamy ze w pudełku z aparatem było coś jeszcze. No  przecież kupiliśmy sprzęt za ponad 2 tysie i  trzeba przykręcić obiektyw??? ( w poprzednim naszym sprzęcie był już wbudowany) . Z trudem, ale jakoś radzimy sobie z założeniem szkła i zaczynamy swoją przygodę zwaną „Fotografowanie”. Przykładamy oko do wizjera-ciemność???? No tak, klapka na obiektywie. Z uśmiechem ściągamy pokrywkę i przed oczami w wizjerze pojawia się obraz. Jeszcze tylko pospiesznie szukamy przycisku „zoom”, żeby sobie po przybliżać i jakież jest w tym momencie nasze rozczarowanie kiedy takowego przybliżacza nie ma. Pewnie kupiliśmy za tani model. No nic bez tego też da się zdjęcia robić. Bardzo szybko odkrywamy przycisk migawki (taki wielki ze każdy by znalazł) i naciskamy. Króciutkie klaps i jest fota . Nasza pierwsza fota zrobiona takim sprzętem. Jednak jakie...

Więcej